niedziela, 1 stycznia 2017

Co nieco o... (+podsumowanie roku 2016)

Mogłam wczoraj dodać, ale piszę one shota, który już się dawno powinien pojawić na drugim blogu i nie mogę go dopisać... może się wyrobię do tygodnia. Będę Was informować o efektach, zaglądnijcie na pasek boczny do ''INFORMACJE''.
No i spóźnione Wesołych Świąt! I szczęśliwego nowego roku. Niech będzie on dla Was lepszy od poprzedniego i aby wszystkie Wasze postanowienia się spełniły. Dużo: uśmiechu na mordce, wielu przyjaciół, zdrowia, powodzenia i czego sobie jeszcze, kochani, życzycie. Nie oczekujcie ode mnie pięknych życzeń, nie jestem w tym dobra. A nie chcę kopiować jakiś wierszyków z Internetu, najlepsze są prosto z serca. No chyba, że ktoś nie ma serca. Suchar taki.
Świąt nie lubię, ale akurat te były cudowne i jeszcze przez całe trzy dni miałam dobry humor. No i nadal mam... od wakacji miałam nawet dobry, potem lepszy, a od dziewiątego grudnia to wręcz umieram ze szczęścia. Ale o tym za chwilę.
Sylwestra spędziłam w domu, pisząc jednostrzałowca, słuchając muzyki, jedzenia niezdrowych rzeczy i oglądaniu mojego ulubionego serialu - Supernatural (Nie z tego świata). Wkręciłam się, nie powiem. Gatunek to dark fantasy, kocham. Dwóch braci (Sam i Dean Winchester'owie stałam się psychofanką Dean'a) walczy ze zjawiskami paranormalnymi. Trwa już od 2005. Szkoda, że nie dowiedziałam się o nim wcześniej. Ma dwanaście sezonów po dwadzieścia parę odcinków, trwa 40-45 min. Ciekawe kiedy dobrnę do tego najnowszego sezonu? Wczoraj, na przełomie dzisiaj, udało mi się oglądnąć 5 odcinków i poszłam spać ok. trzeciej nad ranem. Zatrzymałam się na chwile, żeby wypić szampana. Fajerwerki już mnie nie obchodziły jak wcześniej, wolę oglądać. Już jestem na czternastym odcinku. Jak skończę pisać biegnę oglądać dalej. Polecam!

Dobra... Teraz podsumowanie roku.
Akurat 2016 był taki pół na pół.
Czemu beznadziejny? Na samym początku złapałam ostrą grypę, ale to nie ma w sumie nic wspólnego z tym. Chyba.
Ostatnie miesiące ze starą klasą były okropnie i już naprawdę miałam dosyć. Jakoś wcześniej to znosiłam, ale już na końcu to była przesada. Nie każdy musi akceptować mnie i moje decyzję, okay. Ale niech się zajmują swoim życiem, a nie ingerują w moje, próbując mi je jeszcze zepsuć. Gratuluje również nauczycielom, którzy dobrze wiedzieli co się dzieje, ale nie reagowali.
We wakacje gdzie bym nie wyszła musiało się coś dziać albo mi coś się działo. Jeszcze w życiu nie miałam tylu wypadków, jestem cała w bliznach. To było jeszcze nic. Najgorsze dopiero nadeszło. Byłam świadkiem pożaru domu sąsiada. Myślałam, że padnę na zawał i aż mnie serce ściskało na widok jak ktoś płacze. To było najgorsze zdarzenie, jakie kiedykolwiek mi się przytrafiło. Bałam się zostać w domu sama, bo miałam wrażenie, że to ja się za chwilę zapalę. Parę dni później, jak byłam w sklepie, czułam spaleniznę i się potem okazało, że jakieś przewody się paliły. Aż mi się wtedy słabo zrobiło. Mam teraz ogromny uraz do ognia.
W sumie to tyle z tych beznadziejnych.
A dobre? O mamo, sporo tego.
Zawsze było tak, że najpierw robię potem myślę. Teraz się to zmieniło - najpierw myślę, potem robię. Podjęłam wiele decyzji i ich nie żałuję. Stałam się bardziej pewna siebie (czasem mam niepewność, ale to rzadko zdarza), jestem otwarta. Jak już usłyszałam, że nie zachowuje się jak introwertyk (mimo że nim jestem) to znaczy, że są jakieś postępy! Poznałam wspaniałe osoby, znalazłam prawdziwą przyjaciółkę, której ufam bezgranicznie... ugh! Edytka, kocham Cię!
No i również... ekhm, zdobyłam chłopaka. W życiu bym się tego nie spodziewała, że w ogóle będę mieć kogoś w najbliższym czasie. A jeszcze bardziej się nie spodziewałam tego, że będzie nim ten pan, który tak bardzo irytował mnie na wycieczce. I za cholerę nie wiem co on we mnie takiego widzi, że rzucił ''tumblr girl'' dla zwyczajnej dziewczyny.
Jest słodki, czuły, szczery, wyrozumiały i czarujący. Mamy to samo niezrozumiałe poczucie humoru. Jestem od niego uzależniona, że aż się tego boję - muszę być obok niego, bo jak nie mam go koło siebie, to mam jakoś taką dziwną pustkę. Myślę o nim... Uwielbiam jego głos, kocham patrzeć mu w oczy i przytulać się do niego, mimo że mnie czasem dusi zamiast przytulać, ale to i tak jest słodkie.
Nawet jak jest źle, sprawia mi radość jak o nim pomyślę albo go słyszę. Słyszałam już nie raz, że jesteśmy podobni do siebie (z wyglądu i trochę z charakteru). On się tak stara... to jak na mnie patrzy... jeju, no!
Wypowiadałam się na temat zakochania a zauroczenia, wydawało mi się że nastolatka ma tylko zauroczenie, a ja... ja nie wiem. Nie wiem czy to zakochanie czy tylko zauroczenie. To jest strasznie skomplikowane!
Nie wiem czy coś z tego będzie... Jeju, to jest takie skomplikowane! >.<

Rozpisujcie się co sądzicie, jak Wam minął Sylwester i święta...

środa, 30 listopada 2016

Challenge 100 faktów o mnie! |EDIT|

Hej! Dawno tu nic nie było, więc że nie wiem za bardzo o czym pisać, więc postanowiłam, że zrobię challenge 100 faktów o mnie, bo bardzo lubię czytać fakty o innych xD
Nominowałam samą siebie, ciekawe czy uda mi się tyle napisać. 
No to jadę z tymi faktami!

1. Mam na imię Aleksadra.
2. Pochodzę z małpolski.
3. Mój znak zodiaku to skorpion.
4. Jestem niska, tylko 157 cm.
5. Wyglądam bardzo młodo. Kto mnie nie zna, myśli że mam trzynaście lat.
6. Mam ciemno blond włosy. Jeżeli dużo przebywam na słońcu, wtedy robią mi się jasne pasemka. Jeżeli słońca brak, wydają się... troszkę rudawe.
7. Moje oczy pozostaną zagadką na wieki. Niby mam zielone, ale jak ktoś się do mnie bardzo blisko przybliży, to są piwno-niebieskie.
8. Jestem introwertykiem, ale mam też coś z ekstrawertyka.
9. Lubię rozmawiać i zazwyczaj chodzę wesoła.
10. Kiedyś przeżywałam wszystko i żyłam w wiecznym stresie. Teraz już nie.
11. Kiedy mam jakimś problem, trzymam wszystko w sobie i próbuję go sama rozwiązać.
12. Najpierw robię potem myślę i na odwrót. Ostatnio zauważyłam, że najpierw myślę, potem robię.
13. Mam strasznie bujną wyobraźnię i milion pomysłów na minutę.
14. W dzieciństwie miałam strasznie głupie pomysły, które realizowałam i kończyło się to źle xD
15. Jestem odrobinkę wstydliwa (jeżeli ktoś coś głupiego zrobi, potrafię się wstydzić za tą osobę o.O).
16. Nie lubię kłamać.
17. Jeżeli ktoś mnie zawiódł pare razy, jest mi trudno wybaczyć.
18. Mam umiejętność wyłączania uczuć :v
19. Mam coś takiego, że dzielę osoby na ''lubię'' i ''nie wiem, jest mi obojętny''. Nie dzielę na ''nienawiść'' jak mnie ktoś skrzywdził to... no nie czuję do niego takiej nienawiści.
20. Jeżeli ktoś jest dla mnie chamski, ja dla niego też.
21. Ale też czasem mi się zdarza być chamską nieświadomie.
22. Lubię chamskie żarty, ogólnie czarny humor.
23.Nie lubię jak mi ktoś słodzi i nie umiem odwzajemniać uczuć. Ale jeżeli mam dobry humor i kocham nagle cały świat (rzadko się to zdarza), mogę zasłodzić moją przyjaciółkę przez smsy czy też w szkole albo gadaniem przez telefon. Potem stwierdzam, jak bardzo wielką idiotkę z siebie zrobiłam xD
23. Raz mnie trudno wyprowadzić z równowagi, czasem łatwo - zależy od dnia.
24. Kiedy jestem spokojna słucham czegoś delikatnego, a jak zła czy strasznie szczęśliwa to jakieś mocniejsze brzmienia.
25. A skoro mowa o muzycę bardzo lubię: folk, rock, heavy metal, hip-hop, rap.
26. Kiedy się zamyślę albo jedzenie utknie mi w gardle to kicham xD
27. Nienawidzę mieć długich paznokci i ich malować.
28.Nie umiem się malować.
29. A jeżeli już to, kiedy: idę do szkoły nakładam tylko puder jeżeli trądzik daje w kość, przy jakiś uroczystościach to szminka, tusz, a jeżeli coś grubszego to siostra mnie maluje.
30. Mam ciemno blond (czasem wydają się rudawe, a kiedy przebywam dużo na słońcu, mam jasne pasemka)  włosy do ramion. Zazwyczaj chodzę w koku czy kucyku. Czasem tylko rozpuszczam .
31. Jestem na różnych grupach na facebook'u, gdzie jest masa młodzieży i czasem muszę wpisywać w google co dane słowo znaczy xD Chodzi mi o slang młodzieżowy. Te wszystkie yolosy, sztosy... nie wiem co to znaczy, bo ja nie używam takich słów. Czasem zdarza mi się powiedzieć ''LOL'', ale jak mnie coś rozbawi. (Przyznam się, że jak byłam w pierwszej gimnazjum wszyscy prawie to mówili, a ja nawet nie wiedziałam o co chodzi, nawet ''hajs''nie wiedziałam co to znaczy! Ale już wiem xD*historie z życia Alex, część pierwsza*).
32. Nienawidzę jak mi ktoś pisze skrótami. Czyli: cb, tb, ct. To jest najbardziej wkurzająca rzecz na świecie (jednak nie, ale o tym zaraz). Jak jest: np, itd, itp to okay, jest dobrze.
33. Uśmiech nienawiści, to coś, co mnie wkurza strasznie. Czyli ta buźka: :) <- poznaję kogoś nowego, okay, ale jeżeli ktoś kto mnie już od dawna zna, po prostu i ją używa... nienawidzę.
34. Kiedy się zdenerwuje to przeklinam.
35. Chciałabym nosić okulary, ale wiem jakie z nimi życie i wyglądam w nich jak kujon ;p
36. Lubię denerwować innych.
37. Uwielbiam śnieg i nawet jesień.
38. Nienawidzę lata i wiosny.
39. Nie lubię tłumów.
40. Uwielbiam biologię!
41. Nienawidzę pisać rozprawki i analizy wiersza.
42. Lubię pisać opowiadania i czytać książki, ale robię to ostatnio rzadko.
43. Lubię czytać o chorobach :o
44. Przynaciółka zaraziła mnie miłością do Edukacji Dla Bezpieczeństwa!
45. Lubię ratować manekina xD
46. Uwielbiam adrenalinę.
47. Jestem pomocna i lubię doradzać innym.
48. Kocham oglądać mecze piłki nożnej.
49. Uwielbiam Piszczka i Fabiańskiego.
50. Pograłabym w nożną, ale nie umiem D:
51. Ian Somerhalder moim życiem!
52. Byłam za Deleną i nadal jestem.
53. Hm, chciałabym spróbować jako: aktorka, policjantka, modelka i ratownik medyczny.
54. Golonka, żelki, winogrona, rodzynki -  fuj!
55. Papryka, orzechy(a w czekoladzie to już w ogóle!), mandarynki, banany, brokuły, wszystko co miętowe - mniam!
56. Z mięsa najchętniej jem drób.
57. Uwielbiam dużo jeść, ale nie tyje.
58. Zawsze mam zimne ręce.
59. Nie umiem pływać i mam do tego uraz.
60. Mój ulubiony kolor to czarny, poniekąd czerwony i biały.
61. Nienawidzę różowego.
62. Lubię śpiewać i fałuszuję. Czasem rysować też.
63. -II- rozmówcą patrzeć w oczy.
64. -II- storczyki i piwonie.
65. Dym papierosowy i smak alkoholu to najgorsze, co może być.
66. Nie akceptuję palących itp. nastolatek. Wolę się trzymać od takich osób z daleka.
67. Dwulicowość i kłamstwo to coś, czego niecierpię najbardziej.
68. Ale tak to jestem tolernacyjna.
69. Nie lubię oceniać ludzi z góry.
70. Bardzo rzadko noszę biżuterię.
71. W sukience nie lubię chodzić zbyt długo.
72. Szpilek nigdy nie założę! Tylko koturny jeżeli już. Albo z grubszym obcasem...nie wiem jak się to nazywa.
73. Lubię oglądać filmy animowane, thrillery, dramaty, komedie, czasem romanse.
74. Tak samo z książkami.
75. Prawie nie oglądam telewizji. Wolę poszukać coś w Internecie.
76. Moja ulubiona zabawa to efekty na snapchacie xD
77. Nienawidzę jak ktoś mną rządzi.
78. Lubię chemiczne zapachy.
79. Kiedy piszę opowiadanie, gdzie jestem główną postacią, nigdy mi to nie wychodzi, bo zmieniam całkiem swój charakter.
80. Jeżeli mam bałagan, muszę go posprzątać. Nie zaraz, tylko teraz. Chociaż troszkę.
81. Wolę gry planszowe niż komputerowe.
82. Każdego wysłucham.
83. Nikt się ze mną nie nudzi xD
84. Przed snem mam milion myśli.
85. Nie mam marzeń.
86. Uwielbiam jeździć samochodem i innymi środkami transportu... I patrzeć przez okno!
87. Nie przepadam za mocno gazowanymi napojami.
88. Nie mogę patrzeć, gdy komuś dzieje się krzywda.
89. Mówię szybko.
90. Kiedy chodziłam do podstawówki nie wypowiadałam "r".
91. Lubię długie i skomplikowane słowa!
92. Jestem strasznie uparta.
93. Nie lubię robić czegoś powoli. No chyba że delektować się jedzeniem xD
94. Nie przepadam za świętami Bożego Narodzenia...
95. Miałam raz farbowane końcówki na niebiesko.
96. Czasem zachowuję się jak psychopata.
97. Realistka na pograniczu pesymistki.
98. Czasem naprawdę trudno mnie zrozumieć xD
99. Nie przepadam za dziećmi, denerwują mnie.
100. Chciałabym chodzić na boks.


I... i chyba to już koniec.
Nominuję:
- Kowalski, opcje!
- pangelika04
- Eris Nui


niedziela, 2 października 2016

Czarny protest - przeciwko próbie zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej

Aborcji dokonuje się tylko w trzech wyjątkowych przypadkach:
• Gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa (np. gwałt),
• Ciąża zagraża życiu i zdrowiu matki,
• Kiedy u płodu stwierdza się ciężkie i nieodwracalne wady.

I moim zdaniem tak powinno zostać. 
Obiło mi się o uszy ostatnio, że PiS chce wprowadzić całkowity zakaz aborcji, co jest dla mnie ogromną głupotą. 

Czternastoletnia dziewczyna zostaje zgwałcona, zachodzi w ciążę, wszyscy wokół wytykają ją palcami, że się puściła. Upada potem kompletnie psychicznie, chce się zabić.

Kobieta zachodzi w ciążę, jednak okazuje się, że zagraża jej życiu. I co? Ma martwa rodzić dziecko? A weźmy na przykład też to, że to żona któregoś z pisowców. Kochany mąż jej wtedy powie ,,No wybacz, ale taki mamy klimat''?

Okazuje się, że dziecko urodzi się z jakimiś strasznie ciężkimi wadami, nawet nie wiadomo czy przeżyje parę dni, będzie czuło ogromny ból. 

Córka zabiła się, żona umarła, facet zostaje z bardzo chorym dzieckiem, no i co? To nic takiego złego? 
Może jeszcze dodadzą to, że gwałt nie będzie niczym złym, nie będzie to karane, bo przecież my jesteśmy tylko kobietami, które nie mają prawa głosu, a mężczyźni to całkiem co innego? 
Mam nadzieję, że ten protest cokolwiek da, bo to zaczyna się robić chore. 
Jeżeli faceci są za tym, żeby nie było aborcji, to niech poczują to, co czują kobiety czy też niech im się coś podobnego przytrafi z tych trzech przykładów. 

czwartek, 1 września 2016

Co nieco o...

,,Co nieco o...'' będę wstawiać od czasu do czasu. A o czym będą? Właśnie o moim życiu, dzięki czemu lepiej mnie troszkę poznacie. :> Tak, nudzę się.
OSTRZEŻENIE: ZANIM PRZECZYTASZ JAKĄKOLWIEK TAKĄ NOTKĘ, WIEDZ, ŻE TO MOŻE ŹLE WPŁYNĄĆ NA TWOJĄ PSYCHIKĘ.

Chciałabym wam dzisiaj poopowiadać o moim rozpoczęciu roku. Który wygląda mniej więcej tak:

Niestety musiał nadejść ten dzień, od tego się nie ucieknie. 
Poszłam spać o północy, co nie było dobrym pomysłem, bo nawet budzik nie mógł mnie wyciągnąć z łóżka, ale jak minęło pół godziny w końcu się ruszyłam, a potem przez pół dnia chodziłam zła jak osa. Ale komu się chce wstawać przed szóstą, żeby jechać niecałą godzinę do szkoły? I jak też tu mieć dobry humor? 
Bez trudu udało mi się dojść do szkoły, a potem do kościoła, do którego nawet wchodzić nie chciałam, widząc ilość ludzi. Były trzy licea, a kościół mały. Dzisiaj przeszłam samą siebie i jestem z siebie dumna. Przechodząc obok ludzi z różnych liceów, którzy lampili się na mnie, byłam całkowicie pewna siebie. Udało mi się drugie postanowienie, yay! Pierwsze było takie, że trzeba skończyć z lenistwem. I się udało... Teraz trzeba jeszcze trzecie i czwarte. Trzecie - rozmawiać ze wszystkimi, nie być takim cichaczem; Czwarte - być kompletnym kujonem i dostać pasek na koniec xD Trzymajcie kciuki!
Kiedy msza się skończyła, ruszyliśmy do swoich szkół. Przez chwilę szłam za sztandarem innego jakiegoś liceum, ale oni skręcili w inną stronę ja w inną i przybyłam! Przed drzwi kochanego liceum mego! Usłyszałam rozmowę pana woźnego z jakimiś dwiema dziewczynami. Okazało się, że będą chodzić ze mną do klasy. Oczywiście, jeszcze nie udało mi się wykonać tego trzeciego postanowienia i się nie odezwałam do nikogo, ale ćwiczę! Edyta jako pierwsza zagadała do mnie. Miła dziewczyna, reszta również wydaje się miła, a o nauczycielach to nie wspomnę. No, może oprócz pana od matematyki, trochę mnie przeraża. 
Mam dziewięć osób w klasie, wliczając mnie. Sześć chłopaków i trzy dziewczyny. Taka ilość osób mi wystarcza, chociaż podobno mają jacyś do nas dojść. Wychowawczynią jest nauczycielką od niemieckiego, bardzo miła osoba.
Ale zadowolona jestem, że wybrałam akurat tą szkołę. Podobno bardzo dobrze przygotowują do matur, mają pierwsze miejsce w powiecie.
Jutro pierwszy dzień, odrobinę się stresuje. Pierwsza lekcja to historia, luzik. POTEM DWIE MATEMATYKI Z TYM PANEM, KTÓRY CHCE WSZYSTKICH ZABIĆ WZROKIEM TO JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWA! I dwa polskie, z panią dyrektor, którą uwielbiam słuchać. A na końcu dwa wuefy, z którymi nie wiem co, bo nie mamy hali xD
Od 9:50 do 15:55 siedzenie w szkole, czyli po siedemnastej w domciu. Jak dobrze, że pojutrze sobota... Ale i tak trzeba się pouczyć(w sumie to powtórzyć), bo od poniedziałku do środy będziemy pisać testy sprawdzające naszą wiedzę, a ja tu żyję jeszcze wakacjami ;)
Trzymajcie kciuki.
I oczywiście rozpisujcie się jak tam u was ^^

środa, 24 sierpnia 2016

Wygląd, odchudzanie i modeling

Każdy z nas jest inny. Z wyglądu jak i z charakteru. Nikt nie jest idealny, każdy z nas ma jakieś wady...
Nie powinno się oceniać człowieka po wyglądzie, jak to robią w XXI wieku młodzi ludzie, co bardzo daną osobę boli, kiedy podejdzie ktoś do niej i powie, że jest brzydka i gruba, a potem przez to, taki ktoś boi się nawet gdzieś pokazywać, ma myśli samobójcze czy też przechodzi na dietę, która może się skończyć tragicznie. Od niektórych osób to nie zależy ile waży - nie je dużo, ale jest poważnie chory...
Wszyscy uważają, że chude dziewczyny, które mają samą skórę i kości, że tak powiem... są zajebiste. Moim zdaniem tak nie jest. Kobieta powinna być trochę grubsza, mieć krągłości, a nie być strasznym kościotrupem.
Taka dziewczyna, która chce schudnąć myśli, że jak będzie prawie jak anorektyczka to już nikt nie będzie miał prawa powiedzieć, że nie jest idealna. A to nie prawda i bycie chudym człowiekiem wcale nie jest świetne.
Kilka razy się spotkałam z tym, że pewne osoby mi powiedziały, że jestem zbyt chuda, powinnam przytyć. Było mi trochę wstyd z tego powodu, nie chciałam nawet ubierać krótkich spodenek, bo miałam wrażenie, że wyglądam jakbym wpadła w anoreksję, mimo że bardzo chciałam (i nadal chce) przytyć, ale nie mogę. Jem dosyć sporo, ale to nic nie pomaga. Przez całe trzy lata utrzymuje się na czterdziestu pięciu kilo i...ani nie mogę schudnąć (to dobrze) jak i przytyć, a chciałabym ważyć pięćdziesiąt albo i nawet więcej.
Dla mnie odchudzanie się jest głupotą - kiedy dziewczyna waży tyle ile powinna, ale i tak chce ważyć mniej.
Wczoraj była powtórka na TVNie serialu ,,Szkoła'' i troszkę pooglądałam...i się załamałam. Dziewczyna jadła waciki, popijając z sokiem, bo przeczytała w Internecie, że w tydzień można schudnąć dziesięć kilogramów, a chciała schudnąć tylko i wyłącznie dlatego, żeby kolega z klasy, w którym się podkochuje,zwrócił na nią uwagę. Jadła te waciki i oczywiście skończyło się to pobytem w szpitalu. Ręce mi wtedy opadły, jaką głupotę zrobiła.
Ale nie tylko wtedy ręce mi opadły - kiedyś przeczytałam, ile trzeba mieć wagi przy wzroście, gdybym chciała zostać modelką i byłam zszokowana. Mam metr pięćdziesiąt siedem i zgadnijcie, ile musiałabym ważyć, gdybym chciała wejść w modeling.
Musiałabym ważyć trzydzieści osiem kilo, gdzie przy moim wzroście prawidłowa waga jest od czterdziestu pięciu do pięćdziesięciu.
To jest największa głupota, jaką kiedykolwiek widziałam.

A wy co sądzicie o tym wszystkim? Rozpiszcie się co nieco w komentarzach. :)


I przepraszam za długą nieobecność tutaj, ale nie miałam za bardzo weny na to o czym napisać i też złapało mnie lenistwo, ale wygrałam z nim i wszystkie...no prawie wszystkie, postanowienia udało mi się zrealizować.
Jeżeli macie jakieś propozycję na kolejne wpisy czy jakiś problem no albo chcecie po prostu ze mną popisać to piszcie śmiało na: alex.mcpenguin@outlook.com albo jeżeli macie gadu-gadu to 50344421 - nie gryzę, z wielką chęcią porozmawiam :)
A jeżeli nudzicie się bardzo to wpadajcie na mojego aska i pozadawajcie jakieś pytania - @akvance
Tak, już koniec tego nudzenia...

Do następnego wpisu! :*

środa, 13 lipca 2016

Homoseksualizm

Homoseksualizm - czyli pociąg do osoby tej samej płci.
Ja do homoseksualistów nic nie mam, dla mnie są to normalne osoby, które również potrzebują miłości.
Rozumiem że to jest nowość dla niektórych osób, bo najczęściej spotyka się miłość między kobietą a mężczyzną, ale bez przesady żeby takie osoby nie mogły się ujawniać, bo będą przez to dręczone.
Homoseksualiści są uważani za obleśne osoby czy jakiś pedofilów, dzieci nie mogą z nimi nawet rozmawiać, bo jeszcze im coś zrobią... no ludzie, błagam! To nie są jacyś pedofile, tylko osoby które po prostu kochają kogoś innego. Każdy ma do tego prawo!
Kiedyś na lekcji Religii właśnie poruszyliśmy temat homoseksualistów. I pamiętam słowa księdza ,,Jeżeli urodził się taki człowiek, który jest homoseksualistą, dopuści się dopiero grzechu, gdy będzie w związku z osobą tej samej płci.'' - to mnie trochę zabolało, bo Bóg go tak stworzył, okay, ale on musi cierpieć z tego powodu? Przecież każdy zasługuje na szczęście i na miłość, to musi naprawdę boleć, kiedy nie można być z daną osobą, chociaż bardzo się ją kocha.
W telewizji, gdzie by nie spojrzeć, pokazują że tacy ludzie są obleśni, a od seksu zaczyna się wielka miłość, a rzadko akurat spotkać się z normalnymi filmami.
Niektórzy powinni trochę ruszyć głową i postawić się na miejscu homoseksualisty, a nie działać od razu i tą osobę bić czy wyzywać.

piątek, 1 lipca 2016

Hejterzy

Witam!
Dzisiaj się rozpiszę o ludziach, którzy naprawdę nie mają co robić w życiu, więc... z wielką chęcią hejtują każdego kogo popadnie, mimo że ten ktoś odwala dobrą robotę, ale... oczywiście trzeba to hejtować!

Hejter - nazwa ta wzięła się od angielskiego słowa ''hate'' czyli nienawidzić. Osoby te najchętniej pojawiają się w Internecie, nie mają odwagi podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem, nienawidzą wszystkiego oraz wszystkich, hejtują kogo popadnie, byleby zdołować tą osobę, aby nie robiła to, czego kocha.
 Napiszą że do jest na cztery litery i jeszcze wyzwą cię w komentarzu czy gdziekolwiek, ale nie napiszą dlaczego im się dana rzecz nie podoba, ani co by mogło się pozmieniać.
Gdy widzę takie osoby to naprawdę ciśnienie mi wtedy podnosi.
Moje wyobrażenie hejtera? Dzieciak, którego nikt nie lubi, nic mu się nie udaję, jest bardzo cichy w otoczeniu innych ludzi, ale w Internecie musi się w jakiś sposób wyżywać i pokazać jaki on to nie jest.
Kiedyś znalazłam na Internecie, dokładnie na yt, kanał takiej małej dziewczynki, która ma jakieś dziewięć lat czy dziesięć, nie wiem. Usunęła kanał na youtube, ale muszę przyznać, że była dość wygadaną osobą i bardzo mądrze mówiła. Była krytykowana przez osoby, które zapewne nawet nie obejrzały filmiku, a dziewczyna była bardzo mądra i mam nadzieję, że jeszcze wróci na youtube, bo naprawdę złapała mnie za serce i już byłam jej fanką!
Albo też na przykład Kuba Błaszczykowski, wielki hejt bo nie trafił wczoraj karnego... ale było widać, że Kuba jest zmęczony, przecież po tylu minutach gry to nie jest łatwo, nawet dla najlepszego zawodnika, a wiem, że dawał z siebie wszystko tak jak i Łukasz Fabiański. Wielkie hejty w jego stronę, bo niby dobry bramkarz ale nie potrafi obronić. Tylko że to nie jest takie łatwe. Przeciwnik i piłka jest dość blisko. Nie wiadomo w którą stronę piłka poleci!
Albo jak i Milik. Ja tak samo byłam na niego wściekła (a jestem osobą nerwową), ale dzisiaj się tak zastanawiałam... że niepotrzebnie tak robiłam. Może się po prostu denerwował i nie wychodziło?
Oglądałam mecz do samego końca i ja jestem z nich dumna, mimo że nie wygrali, dali z siebie wszystko i jak dla mnie są najlepsi. Ja bym naprawdę nie dała rady jeszcze po tylu minutach jeszcze biegać, bronić swojej bramki... a co dopiero odebrać piłkę i próbować ją wbić w siatkę przeciwnika!
A hejterzy jadą ile wlezie, nie doceniają ile pracy nasi w to wszystko włożyli.

Pamiętam, jak prowadziłam bloga, zaglądała tu jeszcze Ala, która rozpisywała się dużo, napisała jakie są plusy i minusy, co powinnam poprawić i to było naprawdę piękne.
Nie wyzywała i nie pisała, że okropne, przestań pisać, tylko napisała co miała napisać prosto z mostu i tyle.
I takie coś, to mi się podoba.
Ja się hejterami nie przejmuję, chociaż nie, parę lat temu ruszyła mnie jedna rzecz, a teraz już... stwierdziłam, że nie warto przejmować się osobami niezbyt inteligentnymi i nie warto się wykłócać.
Hejty ja z wielką chęcią usuwam, mimo że mam przez to więcej komentarzy, ale lepiej mieć więcej komentarzy od ludzi, którzy doceniają moje starania i chociaż napiszą co za bardzo nie jest dobrze, co należy poprawić, niż od debili którzy tylko zaśmiecają Internet takim czymś.